Slow wedding – inspiracje ślubne cz. V

Mówi się, że ślub to najważniejszy dzień w życiu. Mówi się też, że przez wszystkie emocje, a zwłaszcza stres, niewiele z tego dnia pozostaje w pamięci. A ja mówię Wam, że to nie musi tak wyglądać! Wystarczy, że zdecydujecie się na slow wedding.

Slow wedding – co to takiego?

To pójście z duchem czasu. To zastąpienie skostniałych zwyczajów ślubnych Waszymi autorskimi pomysłami. Slow wedding, jak sama nazwa wskazuje, to przede wszystkim niespieszne wesele, podczas którego liczycie się Wy i Wasze uczucia, a nie stres, konwenanse rodzinne czy wielopokoleniowa tradycja.

Slow wedding, czyli wszystko wypada

Ile razy słyszeliście od rodziców: musimy ich zaprosić, bo oni też nas kiedyś zaprosili lub: nie wypada ich nie zaprosić, skoro zapraszamy… Idea slow wedding mówi, że wszystko wypada. Dlatego, jeżeli nie macie ochoty świętować w gronie nieznajomych lub ludzi, których zwyczajnie nie lubicie – nie róbcie tego. Zamiast nich zaproście przyjaciół, najbliższą Waszemu sercu rodzinę i z nimi dzielcie się tym radosnym dniem.

Slow wedding, czyli trampki zamiast szpilek

Oczywiście nie każde slow wedding polega na założeniu trampek. Chodzi po prostu o wygodę i komfort zarówno nowożeńców, jak i gości. Pomyślcie tylko, jakie są Wasze pierwsze skojarzenia z kreacjami ślubnymi? Obcisłe sukienki, niewygodne garnitury, szpilki do nieba, obcierające stopę lakierki? A skojarzenia z ubiorem państwa młodych? Suknia ślubna na kole, która w toalecie wymaga pomocy świadkowej, uciskający klatkę piersiową gorset, kilkuczęściowy garnitur, w którym jest okropnie gorąco? Przecież nie musi tak być! 🙂 Czy zabawa w eleganckich trampkach lub ulubionych adidasach nie byłaby dużo bardziej swobodna od wielogodzinnych tańców na piętnastocentymetrowych szpilkach? Idea slow wedding otwarta jest na wszelkiego rodzaju nowości i na pierwszym miejscu stawia dobre samopoczucie młodych i ich gości.

Slow wedding, czyli ogród zamiast świątyni

Co powiecie na zastąpienie zimnych murów kościoła naturalną zieloną scenerią pod chmurką? Pomyślcie tylko – wypowiadacie magiczne „tak” stojąc pod girlandą z białych róż, a w tle zamiast doniosłych organów kościelnych przygrywa Wam skrzypek lub zaprzyjaźniony zespół. Brzmi cudownie, prawda?

Jeżeli nie jesteście wierzący i od nieszczerej ceremonii w świątyni wolelibyście ślub cywilny w plenerze, przełamcie konwenanse i spełnijcie swoje marzenia. Slow wedding to w końcu idea, zgodnie z którą organizujecie wesele według Waszych pomysłów. Choć wiem, że niejednokrotnie wymaga to ogromnej odwagi.

Slow wedding, czyli wesele we własnym tempie

Nie macie ochoty na zespół muzyczny grający obciachowe disco polo, na DJ’a, który zorganizuje pełne kiczu zabawy i w zasadzie to nie do końca podoba Wam się idea głośnej muzyki, przy hałasie której nie zamienicie z rodziną ani słowa? Poza tym nie jesteście najlepszymi tancerzami i żeby wykonać pierwszy taniec, musielibyście tygodniami chodzić na kosztowny kurs? To tylko kilka przykładów, a lista wątpliwości pojawiających się w trakcie organizacji wesela mogłaby być znacznie dłuższa. Ale dlaczego, szczególnie w dzień Waszego ślubu, mielibyście robić coś wbrew sobie?

Wyeliminujcie elementy przyprawiające Was o zawroty głowy. Na przykład, zamiast z kościoła biec od razu na salę, gdzie rozpoczynać się będzie huczne wesele w rytmach disco, usiądźcie z rodziną na trawniku i wyciągnijcie się na hamakach. Cieszcie się obecnością bliskich, rozmawiajcie, a barman niech donosi Wam pyszne drinki z palemką.

Slow wedding, czyli zupełnie nowe smaki

Nie jecie mięsa, od kiedy tylko pamiętacie i nie chcecie, aby stoły na Waszym weselu uginały się od kotletów, golonek i dewolajów, poza tym nie rozumiecie idei krojenia dziczyzny o północy, lub zwyczajnie na świecie wolelibyście spróbować innych smaków niż te znane od lat? Ustalcie menu według własnych gustów! Może restauracja lub modna ostatnimi czasy stodoła, w której odbywać się będzie Wasze wesele, specjalizuje się w regionalnych przysmakach? A może zamiast tradycyjnego obiadu urządzilibyście grill – poczęstunek w duchu zero waste, podczas którego nie marnuje się ani kawałek jedzenia? Wszystko zależy od Was.

Slow wedding w Warszawie i okolicy

Nie każda sala weselna, hotel czy restauracja zgodzą się i pomogą zorganizować tak nietypowe wesele, jakim jest slow wedding. Jestem jednak pewien, że poniższe miejsca będą idealne na tego typu imprezę. Zobaczcie sami.

Jeżeli marzy Wam się przyjęcie nad brzegiem jeziora, a zamiast tradycyjnego menu, oryginalna, przepyszna kuchnia – Winiarnia “Nad Jeziorem” spełni wszystkie Wasze oczekiwania. Zresztą wiem, bo razem z Anią i Michałem spędziliśmy tam kilka wspaniałych godzin, spójrzcie na zdjęcia. Miejsce to znajduje się w podwarszawskim Józefowie.

Choć folwark dzieli od Warszawy jakieś 80 km, naprawdę warto wziąć go pod uwagę, organizując slow wedding. Czego możecie spodziewać się w Folwarku Ruchenka? Na przykład hamaków zawieszonych na drzewach, kina plenerowego, oryginalnie zaprojektowanej strefy relaksu, czyli balii i wanien, miejsca na grilla czy chociażby pola golfowego. Brzmi jak idealne miejsce na slow wedding, prawda?

Kolejne nietypowe miejsce, w którym zorganizujecie wymarzony ślub w plenerze oraz wesele zupełnie inne od tych tradycyjnych. Poza tym w Oczyszczalni zrelaksujecie się na łonie natury i odpoczniecie w niebanalnie zaprojektowanych wnętrzach.